Welcome to Delicate template
Header
Just another WordPress site
Header

Autostopem na Mistrzostwa Europy w skacie

Marzec 20th, 2012 | Posted by Michał Piec in Inne

Ledwo co wróciłem z wypadu do Francji a tu już kolejny wyjazd. ME w skata w tym roku odbywają się w Grazu. Pojechałem, bo to była moja ostatnia szansa, żeby powalczyć jeszcze jako junior. Zaczęło się od tego, że rodzice wcześnie rano chcieli mnie wyrzucić na wylotówce z katowic. Za światłami między Chorzowem a Katowicami wjechała w nas ciężarówka. Dobrze, że zaraz po starcie, jakies 30km/h Kierowca tira jadąc obok nas, zasnął bądź był nietrzeźwy zjechał na nasz pas i nas uderzył, obróciło nas bokiem, chwile nas pociągnął i rzucił na drugą stronę na barierki. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Będąc w szoku nie zapamiętaliśmy rejestracji kierowcy, który…uciekł. Nie ma sprawcy, nie ma świadków, nie ma odszkodowania. Na szczęście niedaleko była zamontowana kamera, z której taśmy najpewniej uda się zidentyfikować pojazd. Bez lewego lusterka, tylnego błotnika i poobijanym samochodem, rodzice dowożą mnie na stacje benzynową w Mikołowie, gdzie szybko łapię stopa w kierunku Cieszyna. Następnie tirem do granicy słowacko-austriackiej i osobówką do Grazu. Razem około 650km. Docieram bez problemów około 18. Pada. Powoli idę w kierunku centrum.

Znajduję schowek na drewno za opuszczonym domem, 100metrów od stadionu Sturmu Graz. Nie chce mi się rozbijać namiotu. Nawet nie ma do tego specjalnie miejsca. Bywało lepiej, ale nie jest źle. Kolejnego dnia idę zapisać się na turniej. Wpisowe 300euro(o zgrozo!) odtąd mój budżet wynosi 2euro dziennie. Biorę prysznic u znajomych w pokoju hotelowym i wracam do siebie. Na kolację używając palnika i skondensowanej benzyny w kostkach robię sobie zupki chińskie. Gramy. Mistrzostwa odbywają sie w Casino Graz. Jak zawsze wysoki międzynarodowy poziom. Luksusowy obiekt, z wodą 0,2l za 2,5 euro. Na szczęście całkiem dobra woda płynie z kranu. Po pierwszym dniu gry stoję nieźle, ale później już tylko gorzej. Po 3-4 nocach na paletach w schowku na drewno przenoszę się na korytarz hotelu, gdzie nocują znajomi. Prysznice biorę właśnie u nich, bądź kąpię się w basenie.

Gramy, gramy, gramy. Cały dzień. Po powrocie do hotelu, znów gramy. Wszyscy przeżywają jeszcze swoje gry i opowiadają na jaki układ w kartach trafili. Kiedy przypada dzień wolny, łapiemy z Olkiem okazję i zwiedzamy Maribor na Słowenii i stolicę Chorwacji – Zagrzeb. Jeszcze kilka dni grania i wracam. W międzyczasie, w czwartek wieczorem idziemy na mecz pucharu Uefa, Sturm Graz podejmuje u siebie Metalist Charkov. Fajna atmosfera, poziom gry przeciętny. 1:1. Nie chce mi się zostawać na gali zakończeniowej, wolę wcześniej być w domu. Generalnie jestem siódmym juniorem w Europie. Mierzyłem co najmniej w pudło. Trudno. Odbieram to wszystko jednoznacznie: nie tędy droga i szkoda życia na karty. Ruszam stopem w drogę powrotną w sobotę.

Zapomniałem, że w weekend ciężarówki mają tu zakazy. O ile bez problemu docieram przed Wiedeń to dalej zaczynają sie problemy. Do tego leje. Dojeżdzam do centrum i chcę dalej jechać pociągiem. 58 euro do Katowic. Rozmyślam się i jadę na wylotówkę z miasta. Udaje się złapać stopa do Brna. Tam na stacji benzynowej poczatkowo próbuję coś złapać, ale później rezygnuję i kładę się pod ławkę spać. Przepędza mnie pracownik stacji. Rozkładam się zatem na trawce nieopodal, ale zbyt mocno leje. Ta stacja czynna tylko do północy, więc ide 10km do kolejnej. Ruch słaby, a jak coś jedzie w kierunku Polski to przepełnione. Chociaż przestało padać. Drzemka od 3 do 7. Próbuję dalej. Dopiero około 9.30 znajduję miejsce w samochodzie do Pszczyny. Dalej do Bedzina i jestem w domu. Reasumując po za samymi wynikami mistrzostw wszystko pięknie-ładnie.

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *