Welcome to Delicate template
Header
Just another WordPress site
Header

Cypr

Marzec 20th, 2012 | Posted by Michał Piec in Inne

Do wylotu na Cypr skłoniła mnie promocja First Minute w Locie. Już pod koniec lutego zabookowałem loty na październik, tak by spędzić na wyspie ponad tydzień. Za loty na trasie Katowice – Larnaca via Warszawa RT zapłaciłem w sumie 420zł. Nie wiem co mnie podkusiło, żeby polecieć tak ‘na burżuja’, gdy Ryanair lata tam za ponad połowę taniej. Początkowo myślę o zabraniu roweru w bagaż rejestrowany, ale w końcu z tego rezygnuję biorąc pod uwagę trudy ze zmieszczeniem się w wymiarowe ograniczenia.
Rankiem 6 października wylatuję niewielkim Eurolotem do Warszawy. Miło jest siąść w fotelu wiedząc, że nikt za chwile nie będzie mi próbował sprzedać kanapek po 5euro, elektronicznych papierosów, losów na loterię czy zestawu garnków.
W towarzystwie biznesmenów czuję się co najmniej dziwnie, zważywszy na kloszardzki wygląd i sandałki. Chociaż mam do dyspozycji 6kg bagażu podręcznego i 20kg bagażu rejestrowanego, to wykorzystuję bardzo słabo te możliwości, lecąc tylko z bagażem rejestrowanym – dziesięciokilogramowym plecakiem. To z powodu braku chęci do noszenia zbyt ciężkiego dobytku poruszając się po Cyprze.
Jako, że lot do Larnaki mam dopiero wieczorem postanawiam poszwendać się po stolicy. Zwiedzam Warszawę wzdłuż i wszerz korzystając z biletu 24godzinnego za 6zł. Spaceruję po Starym Mieście, a w autobusie na Krakowskim Przedmieściu udaje mi się zamienić dwa słowa z Markiem Jurkiem. Odwiedzam ciekawą Bibliotekę UW, muzeum bł.ks.J.Popiełuszko na Żoliborzu, a nawet sprawdzam jak idzie budowa Świątyni Opatrzności Bożej;-) Wieczorem mam jeszcze okazję odwiedzić Andrzeja, który studiuje na SGH, a wcześniej był ze mną w grupie na UE Katowice.


O 22.30 wylatuję z Warszawy na Cypr. Budzę się dopiero przy lądowaniu. Przespałem cały lot, a co najbardziej mnie boli darmowy posiłek! Na miejscu jestem około 2:30, dlatego, że muszę przesunąć wskazówkę zegarka o godzinę do przodu.
Nie będę opisywał krok po kroku co robiłem na Cyprze. Podam tylko kilka faktów i najciekawszych informacji.

Temperatura cały czas oscylowała w granicach 30 stopni celsjusza. Przez cały okres pobytu na Cyprze(8nocy) udało mi się zmieścić w budżecie równym 20euro. Stołowałem się głównie w dużych marketach typu Lidl czy Carrefour. Kąpałem się w morzu, na stacjach benzynowych i innych publicznych łazienko-toaletach. Po wyspie poruszałem się tylko pieszo i autostopem. Z buta zrobiłem dobre 100km, a stopem minimum 450km. Chociaż na Cyprze autostop nie funkcjonuje wśród miejscowych, to kilka razy udało mi się z mieszkańcami podjechać, przede wszystkim w górach. Poza tym jeździłem głównie z ludźmi, którzy przyjechali zza granicy na Cypr do pracy bądź, jako turyści.
Wszystkie noce przesypiam ‘na menela’ nocując po kolei:
-za bilbordem przy lotnisku (Larnaca)
-na dachu hotelu w trakcie budowy pięćdziesiąt metrów od plaży (Oroklini)
-w przebieralni przy zapuszczonym hotelu (Kyrenia/Girne)
-pod zadaszeniem przy cmentarzu (Chandria)
-na dachu niewykończonego pustościanu (Paphos)
-na wzgórzu nad miastem (Limassol)
-na poddaszu klatki schodowej ośmiopiętrowego bloku (Larnaca)
-na lotnisku przed odlotem (Larnaca)
Trzeciej nocy, w Girne ma miejsce jeszcze jeden incydent, który może być z punktu widzenia czytelnika interesujący. Z mojego punktu widzenia – wręcz odwrotnie. Chciałbym o tym jak najszybciej zapomnieć.
Niedaleko plaży upatrzyłem sobie szereg domków w stanie surowym. W środku wyglądały dość przyjemnie, tzn. nie było specjalnie dużo syfu. Póki było jasno poszedłem jeszcze pozwiedzać miasto, umyć się na stacji benzynowej i zjeść kolację na ławce w parku.

Po zmierzchu, tak żeby nikt mnie nie zauważył wróciłem na upatrzone miejsce. W domku zauważyłem drewniane drzwi prowadzące na poddasze. Uchylenie ich powodowało mocne skrzypienie. Na wierchu rozłożyłem matę i śpiwór. Jednak ze względu na to, że w nocy było bardzo gorąco spałem w bokserkach na zewnątrz śpiwora. Zasnąłem około godziny 20. Po godzinie 23 usłyszałem dwa niepokojące męskie głosy. Zastygłem w bezruchu starając się nie szeleścić. Dwóch mężczyzn przez chwilę rozmawiało ze sobą po turecku. Nagle usłyszałem skrzypienie drzwi.  Ciarki przeszły mi po całym ciele. Zerwałem się siadając na macie i patrząc w stronę coraz jaśniejszych schodów. Turek, chyba dozorca jest zaskoczony tak samo jak ja. Agresywnie bełkocze coś po turecku. Próbuję do niego po angielsku, ale on zdecydowanie odpowiada ‘no english!’ i ciągnie turecki monolog. Z gąszczu słów udaje mi się wyłapać tylko jedno: arkadash – co znaczy kolega, przyjaciel. Próbuję tłumaczyć mu, że jestem tylko ja no i jeśli to problem to się zmywam teraz, a jeśli nie to prześpię się do rana i nie będzie żadnego problemu. On chyba nie rozumie co do niego mówie. Zaczyna znów bablać po turecku z tym, że zaczyna używać kolejnego słowa, które akurat rozumiem. SEX!!! Powtarza je – bez przesady – siedem razy!!! […] Gdy po drugim, czy trzecim ‘sex’ byłem już pewny o co chodzi zerwałem się na równe nogi, zdecydowanie, ale ze strachem w głosie odpowiadając ‘no!’ W życiu tak szybko nie ubierałem spodni!!! Spakowałem, a właściwie powrzucałem wszystko jak najszybciej do plecaka i przy akompaniamencie monotematyczności słów i obłędnych oczu Turka wybiegłem na ulicę. Śmiejcie się, ale mam traumę do teraz.

Wtedy chodząc po nocy ulicami Girne ciągle wydawało mi się, że ktoś mnie śledzi. W przebieralni przy opuszczonym hotelu, gdzie później się rozłożyłem jeszcze długo nie potrafiłem zasnąć. Parafrazując słowa Górskiego w jednym ze skeczy Kabaretu Moralnego Niepokoju: najchętniej spałbym dziś przy zapalonym świetle.


Cypr jest podzielony na dwie części: południowa(tzw. Grecka) i północna – okupowana od 1974 roku przez Turcję. Aby wjechać na część północną na przejściu granicznym w Nikozji musiałem uzyskać wizę. Dają ją bez problemu od ręki – na specjalnym blankiecie. Sama granica pełna jest zasieków i śladów po kulach. Może przypominać trochę Bałkany w czasie wojny.


W niedzielę w Nikozji uczestniczę wpierw we Mszy Świętej, a później w Ambasadzie RP oddaję swój głos w wyborach parlamentarnych. Aby wziąć udział w głosowaniu poza miejscem zamieszkania musiałem w Urzędzie Miejskim swojego miasta dostać zaświadczenie.
Na Cyprze udało mi się zobaczyć ruiny starożytnego miasta Kition i góry Thorodos, które są miejscem oddechu od codziennego skwaru. Odwiedziłem Paphos, gdzie dotarł święty Paweł, Grób świętego Łazarza w Larnace, a także plażę, na którą z morza wyszła Afrodyta.


14 października o 8 wróciłem do Pyrzowic. Czym prędzej złapałem stopa i udało mi się zdążyć na zajęcia na uczelni o 9:50. W sandałkach przy ujemnej temperaturze wyglądałem dość komicznie.
Wszystkie ‘kluczowe’ miejsca, czyli sensowne noclegi, markety, darmowe łazienki, plaże itp. mam oznaczone, jako punkty GPS. Jeśli wybierasz się na Cypr ‘na menela’ – służę pomocą.

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

2 komentarze



Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *