Welcome to Delicate template
Header
Just another WordPress site
Header

Dzień 1-2


Dzień 1
Poniedziałek 21.07.2008
Etap: Piekary Śląskie – Żory
Długość odcinka: 52km

Pobudka 4.45. To była ostatnia noc we własnym łóżku. Krótka noc. W głowie kłębiły się myśli, które nie pozwalały zasnąć. Następnym razem dane mi spać u siebie będzie chyba dopiero we wrześniu. Dziś są moje urodziny. Jak to wszystko będzie wyglądało przez najbliży miesiąc? Pakuję się na szybko. 5.45 wymyk przed Piekarską Bazylikę. To tutaj rozpoczynamy nasze pielgrzymowanie. Chłopaki już są. Montujemy z dwóch bambusów dwumetrowy krzyż i przewijamy go biało-czerwoną szarfą i różańcem. Modlitwa na początek. 6.00 ruszamy. Leje od samego początku. Wychodzimy z Piekar, mijamy Bytom. Przykuwamy uwagę przechodniów i kierowców. W końcu nie często można zobaczyć na ulicy trzech gości popylających z Krzyżem i to jeszcze w kierunku odwrotnym do Częstochowy. W Rudzie Śląskiej zaczepia nas dziennikarz Głosu Rudzkiego. Chce napisać o nas kilka słów. Idziemy dalej. W przerwie posilamy się czekoladami i bułkami z kotletem schabowym, które Przemek wyniósł z domu. Za Mikołowem robimy sobie godzinną drzemkę. Dostajemy jabłka na drogę. Jeszcze trochę niedojrzałe, ale nie są złe.

Ruszamy dalej. Kolejna przerwa na rynku w Żorach. Jesteśmy zmęczeni. Trochę kilometrów mamy już w nogach. Pierwotnie chcieliśmy dojść dziś do Jastrzębia Zdrój, aczkolwiek w tej sytuacji szukamy parafii w Żorach. Na końcu Żor widać nowy kościół. Dochodzi 18. Wstępujemy na Mszę Św. Obraz ‚Jezu ufam Tobie’ widnieje w bocznej nawie. Jeszcze nie wiemy, że ten obraz będziemy spotykali ciągle na naszej drodze. Po Mszy podchodzimy do proboszcza naświetlając mu nasz problem. Podpieramy się zaświadczeniem o tym, że jesteśmy pielgrzymami, które otrzymaliśmy z Duszpasterstwa Pielgrzymkowego w Katowicach. Kościelny z polecenia proboszcza prowadzi nas na salkę gdzie możemy spać. Są łóżka! A tu są toalety i umywalka. Chwała Panu! Stołujemy się w Lidlu. Duży jogurt+2banany. Na jutro konserwa+chleb. Myjemy się. Mała przepierka rzeczy. Jest 21.00. Dobranoc.

Dzień 2
Wtorek 22.07.2008
Etap: Żory – Petrvald(CZ)
Długość odcinka: 46km

Pobudka 5.15. Nim się wygrzebaliśmy już 6.30. Idzie się ciężko. Stopy pobolewają. Wczorajszy dystans zrobił swoje. Wychodzi teraz brak przygotowania. Mam ból w prawym śródstopiu i trochę odcisków. Robimy przerwy, co godzinkę. W Jastrzębiu w piekarni prosimy o stary chleb. Nie ma szefa- nie możemy dać. Próbujemy sił w kolejnej piekarni nieopodal. Miła ekspedientka daje nas jeszcze ciepły pachnący bochenek.

Zjadamy ze smakiem wraz z kabanosami i batonikami. Idziemy dalej. W jednej z parafii na naszej drodze napełniamy butelki wodą. Gospodyni daje nam dwie nałęczowianki. Księdza nie ma. Odpoczywamy w cieniu kościoła, bo zaczęło prażyć. Po chwili zjawia się ksiądz i wraca do nas z czymś w ręku. Wydaje mi się, że to batoniki. Po chwili zauważam, że to pieniądze. 50 złotych i jakieś czeskie banknoty. Postanowiliśmy, że pieniądze bierzemy tylko wtedy, gdy ktoś nalega i zaproponuje nam to, co najmniej trzy razy. W końcu mamy swoje fundusze na to, aby przeżyć. Po negocjacjach przyjmujemy czeskie nominały. Dziękujemy, żegnamy się i zapewniamy o modlitwie. To jedyna rzecz, którą pielgrzym może się odwdzięczyć. Sprawdzamy później, dostaliśmy 2000 koron czeskich! Przecież to mnóstwo kasy! Nie wiemy co powiedzieć. Jest nam głupio. Żartujemy, że nasi znajomi, których prosiliśmy o modlitwę przesadzają. Idziemy dalej. Powoli zbliżamy się do Czeskiej granicy. Ostatnie telefony do Polski. I stało się. Jesteśmy za granicą. To co widać na pierwszy rzut oka to szersze pobocza. Idziemy robiąc, co godzinę 5-10minut przerwy. Humor dopisuje, ale stopy bolą coraz bardziej. Po za tym plecy dają o sobie znać. Od 9 do 15 upał. Teraz znów zaczyna lać. Pierwsze zakupy u sąsiadów. Mamy kasę, więc nie oszczędzamy. Kiełbasa w plasterkach za 21KC i majonez w promocji za 10KC. Do tego mamy jeszcze chleb z Polski. Docieramy do Petrvaldu. Podobno jest tutaj kościół. Owszem, jest, ale zamknięty. Cerkiew to samo. Zmęczeni rozbijamy namioty za cerkwią, przy cmentarzu. 20.30. Dobranoc.

                                         .: początek :.                                        dalej >>

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *