Welcome to Delicate template
Header
Just another WordPress site
Header

Ibiza (prawie)

Marzec 20th, 2012 | Posted by Michał Piec in Inne

Dnia 3 kwietnia 2011 ruszam wraz z Olą na Ibizę. Za loty tam i powrotem płacę 86złorych. Ola jest koleżanką mojego brata – Dominika, której nie znam. Wpierw lecimy z Katowic do włoskiego Bergamo, aby tam spotkać Dominika i Rafała i wspólnie polecieć na Ibizę. Pech chce, że mamy opóźnienie samolotu. Najpierw małe, później większe. Wychodzi 6,5godziny. Wiemy już, że nie zdążymy się przesiąść do samolotu na Ibizę. Zastanawiamy się wobec tego czy lecieć do Bergamo i zobaczyć północne Włochy czy może w ogóle zrezygnować z wylotu. Rzucamy monetą. Los padł na Italię. Czarterem docieramy do Bergamo i idziemy zwiedzać miasto. Na ulicach wiele się dzieje. Trwa jakaś fiesta. Na starym mieście spotykamy Justynę i Michała, którzy przylecieli z Dominikiem i Rafałem z Maroka, ale już nie lecą na Ibizę, tylko jutro wracają do domu. Spędzamy więc wieczór z nimi, uczestnicząc wpierw we Mszy Świętej, a później sącząc wino na ławce w parku, w którym ostatecznie nocujemy.

Rankiem zawijamy się na lotnisko, skąd Michał i Justyna odlatują do kraju. Tymczasem do Bergamo samolotem z Polski dociera kolejna ekipa, która leci na Ibizę. Sporo znajomych twarzy, niestety tym razem nie spędzimy wspólnie tego czasu. A szkoda, bo na Ibizie wyczailiśmy noclegi w trzygwiazdkowym hotelu po 2,5euro za noc.
Z Olą jedziemy autostopem najpierw na Lago di Gardę. Niestety pogoda jest kiepska. Może nie pada, ale nie mam kompletnie widoczności i urokliwe miejsce, wcale nie jest urokliwe. Stamtąd dalej stopem jedziemy do Padwy. Spacerujemy malowniczymi uliczkami starego miasta i odwiedzamy przepiękną Bazylikę Św. Antoniego. Wieczorem dopada nas burza, którą przeczekujemy pod wiaduktem. Mamy już plan na dalsze dni. Nie będziemy czekali na lot powrotny, tylko stopem wrócimy do kraju. Noc spędzamy pod daszkiem kryjącym wejście boczne do jednego z osiedlowych kościołów. Rankiem dnia kolejnego łapiemy stopa w kierunku Wenecji, a później Udine. Do samego Udine trafiamy za sprawą Pietro, piekarza, który pierwszy raz w życiu zabrał autostopowiczów i tak się wczuł w swoją rolę, że zaprosił nas do domu na obiad! Tu poznajemy jego żonę Norwenę. Korzystamy z możliwości wzięcia prysznica, po którym pałaszujemy Carbonarę popijając piwem. Pietro i Norwena wywożą nas aż do Gemony, gdzie dalej kontynuujemy łapanie stopa w kierunku ojczyzny. Najpierw robimy to drogą równoległą do autostrady, ale po jakimś czasie przebijamy się przez płot i wdzieramy na parking na terenie autostrady. Tu mały odcinek z Polakiem i jego tirem, po czym przed granicą z Autrią zabiera nas autokar pełen Austriaków, którzy pracują w fabryce wódki. Nie brakuje im różnych zapasów, którymi nas częstują. Dojeżdżamy z nimi jakieś 80km na północ od Graz. Kiedy już myślę, że na dziś to koniec, Ola łapie rodaków, którzy jadą do Wiednia, gdzie będą nocowali w hotelu. Ponieważ Lila, moja koleżanka ze studiów jest na Erasmusie właśnie w stolicy Austri postanawiam skorzystać z okazji, która drugi raz może się nie pojawić. Zapowiadam się na późny wieczór. Dzięki uprzejmości kierowcy zostajemy podrzuceni na ulicę wskazaną przez Lilę. Jeszcze kilka kilometrów spaceru i o pierwszej w nocy jesteśmy pod wskazanym adresem. Lila chyba do końca nie wierzyła, że się pojawię. Myślała, ze dzwonie trochę pijany;-) Ta czy siak jest radość i rozmawiamy do późnych godzin nocnych, a może wczesnych rannych. Kolejny dzień rozpoczynamy na spokojnie śniadaniem po którym przed jedenastą idziemy na wylotówkę z Wiednia aby łapać stopa do domu. Maszerujemy prawie dwie godziny nim dochodzimy na dogodne miejsce. Po krótkiej chwili łapiemy stopa na granicę z Czechami, a tam w jeszcze krótszym czasie następnego prosto do Katowic. Tym samym docieramy szczęśliwie do domu. Nie była to może Ibiza, ale nie było lipy.

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

2 komentarze



Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *