Welcome to Delicate template
Header
Just another WordPress site
Header

Islandzki szał

Maj 30th, 2012 | Posted by Michał Piec in Inne


Dzięki lotniczym promocjom udało się niewielkim kosztem zwiedzić Islandię. Już w listopadzie wraz z Adamem kupiliśmy bilety EasyJet’em z Londynu Luton do Keflaviku za 250zł RT. Później wpadł powrót z LTN do Łodzi za 90zł, no i na samym końcu pierwszy odcinek do Luton, z Brna, również za ok. 90zł Wizzair’em. Tym samym złożyliśmy Islandię za ok. 430zł.
21 maja dojechaliśmy do Brna stopem, skąd odlecieliśmy do Anglii. Z samego rana 22 maja przylecieliśmy na Islandię, gdzie pobyt nasz trwał do 29 maja. Dzień później po noclegu u Karoliny w Łodzi wróciłem szczęśliwie stopem do domu.
Islandia to jeden z najdroższych krajów świata. Mając tego świadomość musieliśmy niezwykle ograniczyć wydatki. W związku z tym po wyspie poruszaliśmy się tylko i wyłącznie autostopem i pieszo. Wszystkie noclegi miały miejsce na dziko (bez namiotu). Opisałem wszystkie noclegi wraz ze współrzędnymi, aby ktoś mógł podczas pobytu na Islandii z nich skorzystać: Noclegi – Islandia. Przez cały nasz pobyt było jasno – słońce chowało się płytko pod horyzont tylko na kilka godzin. Dużo zapasów jedzenia zabraliśmy z Polski. Mieliśmy ze sobą specjalny statyw i kostki do gotowania. Pozwoliło nam to na zamknięcie się w budżecie ok. 550zł/os (430zł bilet lotniczy+ 120zł wydatki związane z jedzeniem itp.).
Islandia przywitała nas silnym wiatrem i ulewą. Prognozy pogody były bardzo mało optymistyczne dla całego okresu, który mieliśmy spędzić na wyspie. Jednak deszcz dokuczał nam tylko przez pierwsze trzy dni, potem uciekliśmy przed nim na północ. Mimo względnie małej mobilności udało nam się objechać całą wyspę. Na początku nasze plany sięgały tylko południowo-zachodniej części wyspy, ale nieoczekiwany zwrot akcji poszerzył nasze horyzonty. Mianowicie złapaliśmy na stopa Svernna, emeryta z Reykiaviku, który objeżdżał wyspę wokół i zaproponował nam wspólną podróż. Tym samym złapałem jednego z najdłuższych stopów w życiu (jechaliśmy wspólnie cztery dni!). Udało nam się wykąpać na dziko w gorącym strumieniu, a także odwiedzić liczne gejzery, wodospady, wulkany (skutecznie dymiący w 2010r. Eyjafjallajökull), lodowce (największy w Europie – Vatnajökull), źródła, śmierdzące i bulgoczące papki oraz dziwactwa, których pełno w Islandii. Zamiast o nich pisać, wrzucam po prostu trochę zdjęć.































Jeśli kogoś powyższe nie przekonało jeszcze do tego, że warto wybrać się na Islandię, to polecam filmik, który był impulsem odwiedzenia Islandii dla naprawdę wielu, wielu turystów.

.

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

15 komentarzy



Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *