Welcome to Delicate template
Header
Just another WordPress site
Header

[Recenzja] Sandały Source Classic Man

Maj 2nd, 2012 | Posted by Michał Piec in Inne

Ponad 3,5 roku katuję ww. sandałki. Chciałbym się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami dotyczącymi użytkowania tego produktu.

Producent o technologii sandałów:

Trzywarstwowa wyściółka

Pierwsza warstwa wykonana jest z Dri-Lex®, na zewnątrz pozostaje miękki, suchy oraz utrzymuje właściwą temperaturę przy skórze stopy, podczas gdy wewnętrzna część zawierająca nylon Hydrofil® odciąga i absorbuje pot ze stóp. Druga warstwa zrobiona jest z trzymilimetrowego, wysokiej gradacji, poliuretanu stanowiącego miękką i elastyczną amortyzację. Trzecia warstwa wykonana jest z wodoodpornego mocnego materiału

X-Strap™ Patent

Opatentowana w USA metoda mocowania pasków. Niezależnie regulowane na pięcie oraz kostce, paski z sześcioma punktami mocowania. Utrzymują stopy bardziej stabilnie niż buty.

A.R.T.™

W laboratoriach firmy Source powstały trzy rodzaje gumy stosowanej przy produkcji sandałów, które w każdych warunkach i na każdej powierzchni zapewniają wyjątkowa przyczepność i duży komfort. Podeszwy te posiadają trzy razy wiekszą odporność na ścieranie w porównaniu do sandałów konkurencji.

Proces antybakteryjny

Umieszczony w górnej warstwie podeszwy pomaga w utrzymaniu właściwego komfortu oraz suchości stóp. Zapobiega także nieprzyjemnemu zapachowi sandałów.

Ekologiczna torba na sandały

Elegancka i bardzo użyteczna, zamiast kartonowych opakowań. Idealna do transportu brudnych lub mokrych sandałów. Jest wyprodukowana z jednego kawałka materiału, a jej kształt został zainspirowany przez japońską sztukę Origami.

Gwarancja zielonego punktu

Bezkonfliktowa gwarancja bazująca na aktualnym stopniu zużycia. Dwa lata albo tak długo jak widoczny jest zielony punkt.

Fast Drying Straps

Szybkoschnące paski, miękkie cylindryczne polipropylenowe taśmy, odporne na pillingowanie, schnące dwa razy szybciej niż powszechnie używany nylon lub poliester.

Trzywarstwowa konstrukcja podeszwy

Trzy oddzielne warstwy; wewnętrzna kontaktująca się ze stopą, środkowa oraz zewnętrzna. Pozwalają dobrze dopasować takie elementy jak przyczepność, trwałość, absorbcja wstrząsów. Po około tygodniu dostosowuje się do kształtu stopy.

Wet-Cross Strapping System Opatentowany

System zapinania pasków, przeznaczony głównie do kontaktu z wodą. Specjalna konstrukcja mocuje sandał na nodze bez użycia rzepów, w sposób szybki i stabilny. EXC = wyściólka antywstrząsowa, wysokiej jakości wyściółka absorbująca wstrząsy w stopniu wyższym niż oferują to inne marki. Jej działanie jest tak długie jak długo sandały są użytkowane.

Funkcja „klapka”

Rozpięcie tylnego paska i odpowiednie przymocowanie go do przedniego w prosty sposób zamieni sandały we wsuwane klapki.

Od trzech i pół roku jestem posiadaczem sandałów Source Classic. Od tego czasu użytkuję drugą parę. Gdy kilka lat temu stanąłem przed wyborem sandałów przewertowałem wszystkie możliwe wątki na forach, recenzje itp. Ostatecznie decydowałem między Teva Hurricane, a właśnie Source Classic. Wybór padł na tę izraelską firmę. Szalę w stronę Source’ów przechyliły zielone punkty przedłużające gwarancję, oraz fakt, iż Izraelczycy w robieniu sandałów mają dobre kilka tysięcy lat doświadczenia. Pierwszą parę zakupiłem w katowickim Summicie za 210 zł. Początkowo miałem problemy z właściwym dopasowaniem pasków. Również moje stopy przez pierwsze dni użytkowania nie potrafiły przyzwyczaić się do podeszwy. Jednak po dwóch, może trzech tygodniach chodzenia znalazłem optymalne rozwiązanie w układzie pasków, a podeszwy wyprofilowały się względem stóp. Sandały zareklamowałem po dwóch miesiącach od zakupu. Doszedłem w nich z, buta z Polski do Rzymu i podeszwa zaczęła się rozwarstwiać (u czuba i z boków) oraz wyraźnie ścierać (z tyłu sandałów i na podbiciu). Ponieważ z sandałów byłem mimo wszystko zadowolony (tak wyglądały hi-my kumpla po trasie: (http://i42.tinypic.com/34skr3c.jpg), poprosiłem o wymianę sandałów na nowe. Jednak otrzymałem zwrot pieniędzy. Okazało się to lepszym rozwiązaniem, bo nową parę kupiłem za 145 zł przez Internet w jednym z poznańskich sklepów. Od tego czasu sandały katuję systematycznie na wszystkie możliwe sposoby. Używam ich cały rok poza okresem zimowym. Gdy około miesiąc temu zauważyłem postępujące rozwarstwianie się podeszwy postanowiłem interweniować wysyłając sandały wraz z roszczeniem gwarancyjnym do polskiego dystrybutora powołując się na Green Dot Guarantee. Po dwóch tygodniach sandały wróciły do mnie, a roszczenie zostało odrzucone. Uargumentowano to tym, iż kropka nie jest widoczna w całości (Alvika po konsultacji z Sourcem twierdzi, że kropka musi być widoczna w całości). U mnie w jednym z sandałów była widoczna w stopniu delikatnie mniejszym niż połowa, natomiast w drugim było jej tyle, co nic. Przyznam, że trochę mnie ta „bezkonfliktowa gwarancja” rozczarowała zważywszy na fakt, że już w momencie zakupu kropka była uszkodzona (wtedy nie przejmowałem się tym widząc, jak wiele jej zostało). Moim zdaniem sam opis sandałów na stronie dystrybutora może sugerować, że kropka wcale nie musi być widoczna w całości. Również różne wypowiedzi na forach mogą wprowadzić w błąd. Warto o tym pamiętać.

Napisałem kilka słów o historii użytkowania sandałów, teraz czas na opisanie konkretnych aspektów. Gwarancja zielonego punktu, to trochę fikcja i marketingowy chwyt. W sandałach przez te dwa lata trzeba byłoby chyba w ogóle nie chodzić, aby kropki zostały nietknięte. Ekologiczny worek do transportowania sandałów spoko, że jest, ale dupy nie urywa. Nic oszałamiającego. Nigdy go ze sobą nie brałem zważywszy na niepotrzebną wagę.

Fast Drying Straps = szybkoschnące paski nie są specjalnie szybko schnące. Myślę, że w rozumieniu producenta ich szybkoschnięcie można rozpatrywać przez pryzmat tego, iż nie są jakoś wyjątkowo „mięsiste” i specjalnie nie ma co zawilgnąć. Tak czy inaczej, nie jest to mocno uciążliwe.

Proces antybakteryjny = nie wiem, czy to faktycznie działa. Fakt faktem, grzybicy nie mam. Środkowa warstwa w podeszwie jest czymś nasączona, co wydaje woń przypominającą wanilię. Jest to niewątpliwy atut sandałów. Gdy wyszczotkowałem je miesiąc temu przed wysyłką na gwarancję doświadczyłem, że woń jest równie intensywna jak na początku. Myślę, że jeśli ktoś cierpi na nadpotliwość stóp, ten gadżet może okazać się ciekawym rozwiązaniem.

Waga = sandały dla rozmiaru 44 ważą około 600 g. Myślę, że to niewiele. Prosta budowa sandałów sprzyja niskiej wadze, która jest na pewno plusem sandałów.

Podeszwa = producent opisuje podeszwę, jako odporną na ścieranie o fakturze wspomagającej przyczepność. Nie zgodzę się z odpornością na ścieranie podeszwy. Określiłbym ją raczej, jako umiarkowaną. Co więcej, ścieralność podeszwy nie może być podstawą roszczenia gwarancyjnego.

Podeszwa jednak jak dla mnie ma dobrą przyczepność. Często po deszczu w różnorodnym terenie chodziłem w sandałach i nie było problemów na tym tle. Kilka tysięcy kilometrów zrobiłem również rowerem w sandałach. Nigdy nie miałem problemów, sandały nie zjeżdżały z pedałów. Wyściółka, którą stanowi specjalna guma może z początku powodować lekkie odparzenia i być niewygodna. Jednak jest to związane tylko z pierwszymi dniami użytkowania (więcej w podpunkcie Wygoda).

Paski

Gdy już uda się odpowiednio je skonfigurować nie ma z nimi większych problemów. Czasem prują się pojedyncze nitki okalające rzepy, jednak nigdy nie jest to na tyle poważne, aby zagrażało całości. Ilość i rozmieszczenie pasków jest dla mnie na ten moment optymalne. Ani za dużo, ani za mało. Nie stanowią problemów podczas wędrówek w mniej skomplikowanym terenie górskim. Czasem w zależności od profilu trasy (schodzimy/wchodzimy) i gabarytów, które mamy na plecach, może okazać się, że lepiej jest poluzować któryś z pasków bądź mocniej dociągnąć. Po dłuższym czasie użytkowania przychodzi to naturalnie. Podczas długotrwałego kontaktu z wodą paski mogą się odklejać, tzn. rzep nie trzyma tak jak powinien. Jednak po wyschnięciu paski znów trzymają wzorowo.

Wygoda

Przez pierwsze dni użytkowania trudno jest optymalnie dopasować paski, jak również podeszwa daje „w kość” stopom. Jednak kwestią czasu jest dopasowanie się podeszwy do stopy, a także zapięcie pasków niepowodujących uczucia dyskomfortu. Przy długodystansowych spacerach sandały są bardzo wygodne i właściwie się o nich nie myśli. Podczas marszu czasem może zdarzyć się, że jakiś kamyk wskoczy nam między stopę a podeszwę. Mało skomplikowana budowa sandała pozwala nam bezproblemowo usunąć takiego intruza bez zdejmowania sandałów. Ponieważ sandały unoszą się na wodzie, da się w nich pływać = nie ściągają na dno. Cena sugerowana przez producenta cena = 219 zł nie jest na pewno niską dla kogoś, kto sandały użytkuje sporadycznie. Jednak, jeśli większość dni w roku człapię w sandałach jestem skłonny do takiego zakupu. Bardzo często sandały można kupić dużo taniej, tak jak mi udało się to za 145 zł.

Konserwacja

Będąc w podróży często nie ma czasu ani warunków na wymyślne dbanie o sprzęt. W drodze nigdy nie robiłem nic więcej poza płukaniem ich w bieżącej wodzie, gdy po deszczu mocno się zasyfiły. W domu w ciągu 3,5 roku użytkowania może trzy razy posłużyłem się szczotką i mydłem. Taki zabieg przywrócił sandały prawie do stanu nowości.

Podsumowanie

Generalnie z użytkowania sandałów jestem zadowolony. Będę je katował jeszcze tak długo jak na to pozwolą. Rozczarowały mnie bezkonfliktowa gwarancja zielonej kropki, więc kolejną parę spróbuję kupić u innego producenta.

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

9 komentarzy

  • Dawid says:

    Bardzo przydatny poradnik! nawet nie wiedziałem że można aż tak zgłębić takie zagadnienie. super! dzięki za rady. pozdrawiam

    • Michał Piec says:

      To taki cykl będzie: ‚świadomy konsument na rynku produktów turystycznych’ ;) Starałem się obiektywnie, żeby nikt mi tu jakiegoś ‚lokowania produktu’ nie zarzucił, czy coś ;)

  • Jarek says:

    zastanawiam się czy nie lepsze byłyby od tych Classiców sandały Source Stream

    • Michał Piec says:

      Producent podaje, że Stream’y od Classic’ów wyróżnia dodatkowa amortyzacja pięty (poduszka powietrzna pod piętą) i bardziej zróżnicowany wzór podeszwy. Czyli w zasadzie detale – nie wiadomo czy nie są to tylko kosmetyczne zmiany, choć z drugiej strony ta amortyzacja pięty większa może się przydać przy długotrwałym marszu w zróżnicowanym terenie.

  • kuba says:

    Reklama? :D
    Jak dla mnie mają jedną wadę, w stosunku do moich decathlonowych: przy chodzeniu po żwirze, kamyczki pewnie wpadają pod stopę, gdyż nie ma zadartego czubka ;)

  • mizer says:

    Ja mam Streamy od 5 lat. Generalnie są już totalnie zniszczone, zmasakrowane, zanihilowane wręcz. Powierzchnia antybakteryjna przestała istnieć ok. 2 lata temu ulatując wraz z zapachem wanilii. Podeszwa jest mocno pościerana z tyłu tak jak u Ciebie. Zielone kropki zniknęły dawno. Totalna anihilacja zaczęła się w tym sezonie, czyli dla mnie jak co roku w kwietniu. Wkładka zużyła się na tyle, że stopy mi się pocą. Poza tym rzepy w paskach, które najczęściej się odpina, nie trzymają zbyt dobrze i odpinają się nawet podczas zwykłego chodzenia. Mimo wszystko sandały nadal są bardzo wygodne (ta poduszka powietrzna na prawd działa) i wyglądają nieźle jak na swój wiek i eksploatację: 5 sezonów od kwietnia do października, 4 pełne pielgrzymki Wawa-Częstochowa, wędrówki po górach itd.
    Przyszedł czas na nowe Streamy! Znasz może jakiś sklep internetowy, gdzie można je kupić wyjątkowo tanio? W ogóle to mam problem ze znalezieniem ‚mojego’ modelu w kolorze desert http://www.flickr.com/photos/source-vagabond/320486133/
    Pozdro!

  • jm says:

    Sandały Source Gobi zakupione w tym roku po przejściu całego Camino de Santiago – french way z Finisterą i Muxią – 1000km są w dobrym stanie poza jednym ale,odkleja się podeszwa z przodu lewa.Dam do szewca i podklei normalnym klejem.Kurier plus pseudogwarancja firmy Source wyjdzie 2 razy drożej.Trzywarstwowa podeszwa powinna być stopiona termicznie razem – nie do rozerwania a nie klejona jak to ma miejsce ( brak technologii ).Z Source używam jeszcze butelki liquitainer – jest ok.,ale np. streamer Deutera z napisami Source na wężyku jest do kitu – woda ma chemiczny posmak mino przepłukania dziesiątki razy.Z tą technologią to gruba przesada,można raczej mówić o braku technologii.

  • Rafał says:

    Ja mam jedną parę takich sandałków od 2009 roku – są nie do zajeżdżenia. Rozważałem nawet zmianę dla zasady, ale chyba dam sobie spokój.

  • cichy says:

    a ja polecam sandały firmy red Indian, miałem je przez 8 lat, nie ścierała się podeszwa, nigdy w tym okresie nie odkleiły się paski, ze względu na brak konserwacji zaczęły w końcu brzydko pachnieć i stąd szukam nowych.



Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *