Welcome to Delicate template
Header
Just another WordPress site
Header

Słowem wstępu


Pomysł strzelił mi do głowy po powrocie z samotnej pielgrzymki do Santiago de Compostela w ubiegłym roku. Powoli duchowo-psychicznie, fizycznie i sprzętowo przygotowywałem się do tej pielgrzymki. Karol i Przemek zadecydowali, że też się wybiorą. Po długich przygotowaniach 21 lipca ruszamy w trasę. Fakt, że jest to pielgrzymka podkreślał dwumetrowy bambusowy krzyż, który nieśliśmy przez pół Europy. Teraz, gdy jesteśmy już w domu, mogę przyjrzeć się temu wszystkiemu z innej perspektywy. Nie żałuję niczego. No może poza tym, że do końca nie zaufaliśmy Bogu i zabraliśmy pieniądze na jedzenie. Gdybym miał iść teraz jeszcze raz to na pewno bym ich nie zabrał.
Taka pielgrzymka jest czasem szczególnego spotkania z Panem Bogiem. Z Bogiem w swoich słabościach, samotności, znużeniu i zwątpienia a także w Jego potędze i miłosierdziu. Nie da się ukryć, że Pan opiekował się nami przez całą drogę. To nie Rzym był dla nas celem tej pielgrzymki. Celem była Droga.
Pielgrzymowaliśmy w intencji ‚O jedność Chrześcijan’. W zasadzie w kraju a także po drodze zebraliśmy cały bagaż intencji. Modlitwa i ofiarowanie cierpienia w czyjejś intencji ułatwiało nam nasze zmagania. Do tego poczucie, że rodziny, przyjaciele, znajomi, nasza wspólnota modli się za nas dodawało sił. Wybitnie odczuwaliśmy tę modlitwę w drodze .
Niosąc krzyż przez ponad 1600km dawaliśmy świadectwo naszej wiary, co najmniej kilku setkom tysięcy mieszkańców Starego Kontynentu. Każdy spoglądał w naszą stronę. Reakcje były różne. Jeśli choć jedną osobę to świadectwo zbliżyło w jakikolwiek sposób do Boga to Chwała Panu! Jeśli nie to też Chwała Panu! My tylko idziemy, Pan robi resztę.
W krzyżu cierpienie. W krzyżu zbawienie. Na trasie zdarzało się, że ludzie wychodzili z samochodu klękali przed krzyżem i modlili się ze łzami w oczach. Jeszcze inni go całowali. Bóg jest wielki a Jego miłosierdzie niepojęte.
Ludzie spotkani po drodze okazywali się wspaniali. Dobroć i życzliwość spotykaliśmy na każdym kroku. Proście a będzie wam dane. My prosiliśmy o niewiele a Pan przez drugiego człowieka dawał nam po stokroć. Woda, jedzenie, noclegi, o wsparciu materialnym nie wspominając.
Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia! [Flp 4,13]

<< wstecz                                           .: początek :.                                         dalej >>

One Response

  • Zofia says:

    22 października dwie emerytki wróciły do domu, szczęśliwe, że udało im się przebyć w 64 dni ok.1650 km z Krakowa do Rzymu i tam, w nagrodę, pobyć 7 dni. Bogu dzięki za Dobro, którego doświadczyłyśmy !
    Niech żałują Ci, którzy się nie dołączyli.



Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *